czwartek, 16 sierpnia 2012

Bajka?

Dawno mnie tu nie było.
Można powiedzieć, że podróżowałam po różnych światach i każdy był daleko od serca69.
Tęsknię za osobami, za wydarzeniami...
...ale to nie o tym będzie ten post.

                          Ten post będzie o ....
           (tu następuje chwila zastanowienia)
                  ...O ŚMIERCI XD
Um, to znaczy napiszę pod spodem bajkę, w której jednym z głównych bohaterów jest Śmierć(chyba powinno być z wielkiej, w końcu w tym wypadku to nazwa własna).
(Pisząc, że napiszę bajkę, miałam na myśli bajkę w potocznym znaczeniu tego słowa.) 

Tytuł: Śmierć
  Czas akcji: Nieznany
  Miejsce akcji: Nieokreślone, niezbyt duże miasteczko, około 100 tysięcy mieszkańców
  Bohaterowie: Gerald, jego kolega, Śmierć


          W barze, przy piwie siedzi dwóch  dwudziestokilkoletnich mężczyzn.Rozmawiają:
-Gerald, słyszałeś miejską legendę o Śmierci?
-O czym ty mówisz?
-Aa, nie słyszałeś, to ci opowiem.
 Ekchem... Jak wiadomo, każdy musi co jakiś czas zabawić się, nawet...Śmierć. Zdarzało się jej, tak dla zabawy przychodzić do ludzi, którym było jeszcze zapisane w Księgach Życia kilka dobrych lat egzystencji na świecie i poinformować ich, że została im godzina żywota. Oczywiście Śmierć nie wracała po duszę i uważała, przestraszone ludzkie twarze za zabawne (tak, tak, poczucie humoru jest na bardzo niskim poziomie u istot, które egzystują miliony lat i nie ewoluują). Czasami zdarzało się, że człowiek za bardzo się przestraszył i wolna chwila zamieniła się w pracę. :(
W końcu Śmierci się znudziło,no bo ile może bawić jeden, ten sam żart? Przez pierwsze 200 tysięcy lat był zabawny...ale potem...był jeszcze bardziej nużący niż praca.
Po 94 latach nudy wymyśliła dla siebie nową zabawę. Do osób, których dusze ma zabrać do Świata Umarłych, przychodzi z jakąś grą planszową i gra z ofiarą o jeden dodatkowy dzień jej życia, więc jeśli kiedyś do twoich drzwi zapuka istota w czarnym płaszczu do ziemi, z kapturem na głowie i kosą w jednej kościstej dłoni oraz z walizką pełną gier w drugiej...
...to wiedz, że odwiedziła Cię Śmierć...
-Co za nonsens! W życiu nie słyszałem większej głupoty!

           Kilka lat później, Gerald siedzi w swoim domu, rozłożony w fotelu i sączy herbatkę. jego spokój przerywa pukanie...
-Puk...Puk
Mężczyzna otwiera drzwi, stoi w nich zakapturzona postać w płaszczu do ziemi, która trzyma w prawej ręce kosę, a w lewej walizkę. Początkowo Gerald myślał, że to jego przyjaciel, który kilka lat temu opowiedział mu bezsensowną historię o Śmierci, jednak gdy przyjrzał się dłoniom przybysza zauważył, że są to golutkie kości.
Nie zapowiedziany gość odezwał się mrożącym krew w żyłach głosem:
-Przybyłam tu, żeby zagrać...-momentalnie gospodarz uwierzył w legendę i zemdlał.
Śmierć dokończyła:-...na twoim PlayStation. Przechodziłam obok i pomyślałam, że jak załatwię ci kilka dodatkowych lat życia to pozwolisz mi pograć...-Kosiarz pochyla się nad bezwładnym ciałem Geralda, lekko szturcha go kosą i pyta:-Halo! Żyje Pan?
Śmierć lekko wzdycha i mruczy pod nosem:-Czemu wszyscy ludzie są tacy powierzchowni...-spuściła głowę i odeszła pocieszając się myślą, że w tym mieście wiele osób ma konsolę.
                       KONIEC

Nie wiem jak zakończyć post...

                   Odpoczywajcie! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz