czwartek, 28 czerwca 2012

Je tue. Je suis d'accord - il ya?

JA - dziecko.
JA - nastolatka.
JA - wrak człowieka, nicość i koniec.
...a kiedyś tyle nadziei i radości...
Los jest taki okrutny..., gdybym nie spotkała TEJ MASZKARY, byłabym godna rozmawiać z nim, patrzeć na niego, nie bać się, że ktoś zobaczy moje nadgarstki...
Dwa dni bez spotkania z nią...
Jest źle i wspaniale...
...nogi znowu się trzęsą, nie wiem co robić...
    - Nie poddawaj się. - mówi głos w mojej głowie - Dasz radę.
ONA uśmiecha się mówi, że wszystko będzie dobrze, że mi pomoże.
Podaję rękę, zamykam oczy...
Krzyczę: NIE!
...już za późno...
Znowu z NIĄ przegrałam, chyba przejęła nade mną kontrolę - absolutna władza nad umysłem...
...a chciałam w końcu pogodzić się ze światem...
                 ...zero nadziei, brak czegokolwiek...
                                          Liczę na to, że kiedyś się uda...

Wszystkiego najlepszego z okazji końca roku, życzę wam miłych wakacji podczas, których możecie wygrać ze swoimi demonami...
Liczę na to, że uda się nam wszystkim...

Żeby jesień przyszła "piękna i kolorowa"...

środa, 27 czerwca 2012

...nie znaczy zawsze to samo.

Zabić... Słowo obrazujące najgorszą zbrodnię, jaką może popełnić człowiek.
Ale czy zabić siebie, jest tak samo makabryczne?

ONA pozostawia niewielki wybór. Wciąż czai się "gdzieś tam"...
Czy wolność kiedyś nadejdzie?

Aniele, przyszedłeś po mnie, tak?
To już? 
Wreszcie wieczny spokój, odpoczynek wieczny dasz... 
Czy to już czas?

Nie potrafię kochać, a już na pewno nie siebie. To fakt.
Tyle zła wokół, tyle niezrozumienia, że inaczej się nie da... Zrozum Ty, Mój Czytelniku, który zaglądasz tutaj poszukując odpowiedzi..
Ja nie odpowiem.

Szukaj. Płyń. Giń. Tnij


Le temps perdu, le monde perdu. Au revoir.

sobota, 23 czerwca 2012

Żyję, umieram, zmartwychstaję

Żyję, umieram i zmartwychwstaję... i tak ciągle. Od rana do wieczora, we dnie i w nocy. Coraz częściej...

Żyję między śmiercią i zmartwychwstaniem, upadkiem i powstaniem...
Żyję między zmartwychwstaniem i śmiercią, powstaniem i upadkiem...
Umieram, kiedy ONA jest ze mną, kiedy jej przyjaciele są ze mną...
Umieram, gdy słońce dla mnie inaczej wstaje...
Dzisiaj jest ono ciemnoszare...
Zmartwychwstaję, gdy JEJ nie ma, gdy jestem rzeczywista...
Zmartwychwstaję, gdy woda jest czysta...

Znowu umieram...
Cierpię...
Płaczę...
Znowu ONA jest ze mną...
Czerwień także...

Boże, co ja robię?

Czemu słońce jest szare...

Chcę zasnąć...
       ... wolę usnąć, niż przeżywać koszmary...
                  Znów te senne mary.

Chyba pójdę do piekła..., ale mi to nie przeszkadza, lubię ciepło...
Łączcie się w bólu bo to jedyne, co można zrobić.

czwartek, 21 czerwca 2012

Jak Romeo i Julia - tyle, że na odwrót....

Noc. Po dniu przychodzi taka pora, kiedy powiesz wszystko - nawet to, czego żałujesz.
Ja nie żałuję, bo czynię.

Noe i jego arka mieli ratować - ja niszczę.
Jak na deszczu łza, cały świat znaczy tylko tyle ile sami sobie wyobrazimy.

Czy kolejne spotkanie z NIĄ będzie bardziej drastyczne niż sądzę?

... nogi trzęsą się dalej, gdy spoglądam na niego. Jego dłonie, twarz, usta - i perfumy.
Tak, tak - nigdy nie będę warta JEGO, ale nawet ONA nie jest w stanie rozkochać mnie w sobie tak bardzo.


Komentujcie, przynoszą mi one pewność, że ktoś czyta mój ból, który czuję przez całe dotychczasowe życie.


Jestem Nannah.
Mam lat trzysta.
Ginę.

środa, 20 czerwca 2012

Jak zostać pokemonem, czyli poradnik dla TrueEmo

Wędrując ulicami pięknych (...) starałam dostrzec to, co najważniejsze w egzystencji na tej planecie.
Powiedziałam: "Pikachu, wybieram CIĘ!" - ale nic się nie stało.

Ból, który ogarnął mnie nagle nie opuścił mnie do końca dnia - kolejne spotkanie....
Ale, miał być poradnik, więc radzę.

PoKEmoNeM nie da się zostać - takim trzeba się urodzić.
Życiowa prawda, a jednak tak prosta. Pogłębiony Weltschmerz.

Emo - takim da się stać (najgorsze wcielenie człowieka).
Pociąć się jest prosto - gorzej "zreperować". Polecam, a jednak nie chcę... Idę się pociąć.

Pozdrawiam wszystkich - AVE MARIA (AVE SATAN).
Łączcie się w bólu.

środa, 13 czerwca 2012

Początek boleści.

Kiedy słyszę Twe imię, moje nogi drżą jak galaretka cioci Grażynki w wielkanocny poranek.
"Moje serce krwawi, bo mój chłopak się nie zjawił [...]"

Cóż zrobić, gdy żałość mego serca daje o sobie znać zwłaszcza o północy.

Na koniec dzisiejszego postu, wstawiam piosenkę przepięknie obrazującą stan mojego ducha.
http://www.youtube.com/watch?v=hs4rh2LqRmI


Łączcie się w bólu.. Pozdr.