sobota, 23 czerwca 2012

Żyję, umieram, zmartwychstaję

Żyję, umieram i zmartwychwstaję... i tak ciągle. Od rana do wieczora, we dnie i w nocy. Coraz częściej...

Żyję między śmiercią i zmartwychwstaniem, upadkiem i powstaniem...
Żyję między zmartwychwstaniem i śmiercią, powstaniem i upadkiem...
Umieram, kiedy ONA jest ze mną, kiedy jej przyjaciele są ze mną...
Umieram, gdy słońce dla mnie inaczej wstaje...
Dzisiaj jest ono ciemnoszare...
Zmartwychwstaję, gdy JEJ nie ma, gdy jestem rzeczywista...
Zmartwychwstaję, gdy woda jest czysta...

Znowu umieram...
Cierpię...
Płaczę...
Znowu ONA jest ze mną...
Czerwień także...

Boże, co ja robię?

Czemu słońce jest szare...

Chcę zasnąć...
       ... wolę usnąć, niż przeżywać koszmary...
                  Znów te senne mary.

Chyba pójdę do piekła..., ale mi to nie przeszkadza, lubię ciepło...
Łączcie się w bólu bo to jedyne, co można zrobić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz